Jericoacoara – ziemia obiecana

W końcu po miesiącu bycia w Brazylii, przyszła pora, na to by wziąć sobie 3 dni wolnego i oderwać się na chwilę od budowy bazy i całej tej roboty. Chcieliśmy pojechać, gdzieś, gdzie możemy choć przez chwilę poczuć się, jak na wakacjach. Jechać na północ czy południe? Padło na północ. Ruszyliśmy więc do słynnego miasteczka Jericoacoara, oddalonego o 300km od Fortalezy, żeby na własne oczy zobaczyć o co chodzi w krążących legendach na temat tego miejsca.

Ostatnie dwadzieścia kilka kilometrów to jazda przez wertepy, wydmy, lasy lub plaże, bo drogi do Jericoacoara są trzy, ale żadną z nich drogą nie można nazwać. Sęk w tym, że Jericoacoara i duży teren wokół to Park Narodowy, nie ma tam więc dróg, a miasto schowane jest za wydmami. Zadna z możliwych dróg nie jest łatwa dla zwykłego turysty, ale pomocnych dłoni nie brakuje. Wszędzie znajdzie się jakiś lokales, który za kilka reali zawiezie cię na miejsce. Miejscowi znają tam każdą dziurę, wiedzą kiedy jest przypływ, jak ominąć nowo tworzące się lagunki i nie zakopać samochodu. Jak już uda ci się przetrwać ten offroad docierasz do bram miast, gdzie powinno się odstawić samochód na parking. Teoretycznie rzecz biorąc, osobom nie uprawnionym nie wolno jeździć samochodem po mieście.

strong wind

JERI

Kiedy dotarliśmy do serca Jericoacoary, zrozumiałam o co ten cały szum…to miasteczko to istna idylla! W chwilę zapomnielismy o minionym czasie, stresie i pracy, to było to czego potrzebowalismy! Kolorowe, tętniące życiem miejsce, gdzie wszyscy są wyluzowani, uśmiechnięci i sympatyczni. Małe uliczki, na których znaleźć można knajpki, kawiarnie, sklepiki z rękodziełem i galerie artystyczne. Ulicami, które wysypane są piachem ( w Jeri nie ma ani normalnych ulic, ani chodników, wszędzie jest tylko piach) przemykają surferzy i hipisi. Czuje się w powietrzu luz, radość i marihuane:)

surf girl in Jeri

Jericoacoara

Jeri by night

W Jeri w końcu znalazłam pyszną kawę w kawiarni Cafe Late Project. Co lepsze okazało się, że właścicielem jest polski Grek, założyciel byłej kawiarni Cafe Brama w Warszawie. Poznaliśmy się podczas urodzin jego syna Franka, lokalnego surfera, który wraz z polsko-grecką rodziną i brazylijskimi kumplami świętował w kawiarni:) W Cafe Late Project można napić się super mocnej Caipirinhi a także zjeść najlepsze na świecie naleśniki z serem i owocami! Polecam!

Cafe Late Project

HISTORIA

Historia Jeri jest taka, że była to wioska rybacka, celowo założona za wydmami przez hipisów, którzy postanowili odciąć się od reszty świata i zamieszkać z daleka od stresu, korków, hałasu i nowoczesności. Jeszcze 20 lat temu nie było tam prądu, telefonów, telewizji, gazet, a pieniądze funkcjonowały raczej rzadko. W 1984 roku Jericoacoara stała się obszarem ochrony środowiska, natomiast w 2002 roku cały obszar Jijoca de Jericoacoara uzyskał status Parku Narodowego. Turyści szukając miejsc nieznanych i dzikich powoli docierali do Jeri zachwycając się jej magicznymi miejscami i klimatem, szczególnie po tym, jak  „Washington Post Magazine” okrzyknął Jeri, jedną z dziesięciu najpiękniejszych plaż świata. Pomimo ogromnych restrykcji w budowie, miasteczko szybko zaczęło się rozwijać, a dziś mimo tego, że jest miejscem turystycznym, zachowało swój klimat i czar, dalej nie ma dróg i mieszkają tam prawdziwi hipisi, sprzedający wieczorami koraliki na ulicy….

beach in Jeri

after sunset in Jeri

Pedra Furada

POUSADY

W Jeri jest ok 200 posad, także jest z czego wybierać, chociaż podczas wysokiego sezonu i świąt lepiej rezerwować z wyprzedzeniem. Ceny za pokoje w Jeri wahają się od 70 – 500 reali, także każdy znajdzie coś dla siebie. My w 10 minut znaleźliśmy miejsce idealne, blisko plaży, w samym centrum, z przemiłą obsługą i w rozsądnej cenie. Mieszkaliśmy w CasAlice, posadzie, której właścicielami jest włoskie małżeństwo. Z pełną odpowiedzialnością polecam to miejsce http://www.casalice.com

SPOT

Jeri to miejsce dla każdego, bo nie dość, że jest tam mnóstwo cudów natury, karmiących zgłodniałe dusze turystów, to także oferuje spoty dla windsurferów, surferów i kitesurferów. Wystarczy wyjść na plażę i po prawej znajdziemy windsurfing, na wprost delikatne fale do nauki surfingu, a tuż za wydmą miejsce do kite’a. Bajka!

Kitesurfing

Jeśli chodzi o kitesurfing, to spotów jest dużo więcej. Za wydmą w miasteczku jest mocno szkwaliście, ale jeśli wybierzemy się już trochę dalej, wiatr się stabilizuje i spokojnie można robić downwind do laguny Guriu, która zalewana codziennie rośnie do ogromnych rozmiarów. Guriu mieści się za magicznym lasem mangrove, żeby tam się dostać, trzeba przeprawić się przez rzekę, najlepiej przy pomocy doświadczonego kierowcy. Jednak przy takich wyprawach nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć – raz korzeń przebił nam oponę i spóźniliśmy się na przeprawę przed najwyższym stanem wody. Później prąd rzeki był już tak silny, że lokalesi nie dali rady nas przeciągnąć na drugi brzeg. Trzeba było objechać teren na około i wjechać do Jeri od drugiej strony, pół dnia z głowy… Godna polecenia jest również Tatajuba, gdzie można popływać, zjeść świeżą rybkę i pomoczyć pupę w wodzie leżąc w hamaku:) Na północy wieje zawsze mocniej niż na południu, warto to wziąć pod uwagę przy wyborze latawców, nam często brakowało 7 czy nawet 5… Transport na lagunę można załatwić z pierwszym lepszym kierowcą buggy, a jest ich tam mnóstwo lub w szkółce kite’owej.

windsurfing in Jeri

Mongrove forest, Guriu

kitesurfing in jeri

Mangrove forestkite in jeri

NIGHTLIFE

Na wieczór w Jeri czeka się cały dzień:) A zaczyna się on pożegnaniem dnia na wydmie, wszyscy wdrapują się na górę, żeby zobaczyć najpiękniejszy zachód słońca, robią zdjęcia i piją drinki. Na koniec można zjechać z wydmy na sandboardzie! Później wszyscy wychodzą na ulicę i zaczyna grać muzyka, głównie słychać bębny i Boba Marleya ale można też posłuchać dobrego rocka na żywo! W przenośnych mini barkach ustawionych na plaży, można kupić każdego drinka od Caipirinhi po Farmację (czyli zlewki wszystkiego). Knajpy są pełne, hipisi wychodzą ze straganami ulicznymi i można kupić najlepszy serek z grilla w wykonaniu lokalnej babci. Odlot gwarantowany!

Jeri to chyba do tej pory moje ulubione miejsce, gdzie mogłabym zostać na dłużej. To miejsce na miłość, na sport, na przyjaźń, dobrą imprezę i po prostu fajne życie, gdzie można poczuć się na prawdę sobą…

Bob Marley in Jeri

grilled fish Jeri

diune in Jeri

sunset in Jeri

IMG_4778

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s