Brazylijskie story

Okazuje się, że duża odłegłość od ojczyzny nie jest przeszkodą dla Polaków by kupić ziemię, prowadzić biznes, założyć hotel czy po prostu się ożenić. W Brazylii spotkaliśmy takich naszych lokalnych rodaków bardzo wielu. My otworzyliśmy szkołę i bazę kitesurfingu, w Guajiru – małej wiosce rybackiej. Dlaczego Brazylia? Bo w życiu nie byłam w miejscu, gdzie gwarancja wiatru może być wystawiana na piśmie. A dlaczego Guajiru? Bo brakowało tutaj takiego miejsca. No a poza tym, mnóstwo zieleni, szerokie plaże ciągnące się przez setki kilometrów wybrzeża, rożnorodność spotów, od fali po płaskie laguny, stała temperatura powietrza i wody ( a ciepły ocean to raczej rzadkość) i sympatyczni ludzie.

Po miesiącu biegania, załatwiania, kopania, malowania, murowania, dogadywania się w języku nie bardzo nam znanym i czekania, no bo tutaj wszystko jest amanhã (czyli jutro), udało nam się postawić bazę Sueño Surf. Plan został więc zrealizowany i nowy domek nie jedną caipirinhą ochrzczony.

Mamy szczęście zatrudniając najlepszego surfera z okolicy, Wilkiego. Zazdrość mnie zżera patrząc codziennie na jego trójkolorowe, tlenione od słońca loki, a faceci zaciskają pięści patrząc jak surfuje po falach, ale za to mamy najprzystojniejszego beach boya, świetnego instruktora i gościa na którego na prawdę można liczyć, w jednym! Zanim przyjechaliśmy, Wilki szwędał się po plaży, prosząc kolegów o pożyczenie kite’a. Nie miał pracy ani pomysłu, chciał tylko surfować. Cieszę się, że mogliśmy go „zaadoptować” i pomóc się rozwijać. Jakim zaskoczenie było, kiedy dowiedziałam się, że taki cool facet z uśmiechem na ustach mówi, że nie ma ani komputera, ani nie korzysta z internetu, ani nie ma też Facebooka -szok:))) Ale po co mu to wszystko, skoro on chce tylko pływać, wszystko czego potrzebuje jest na plaży:) Teraz błyskawicznie uczy się angielskiego i jest naszym najlepszym pracownikiem. Ma też inne talenty, np. robi piękne lampy…

Wilky

Jesteśmy już tutaj 1,5 miesiąca, nasz wodny pies zaczął w końcu pływać i co gorsza przerósł swoją klatkę, w której miał wracać do Polski ( ma teraz 5 miesięcy), sama staram się pływać regularnie, ale ciągle brakuje czasu…przy takiej pracy i własnej firmie, dni wolne nie istnieją. Jest za to słońce, wiatr i są najlepsze ananasy na świecie!:)

wilky&sheelamesunset

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s