Między drzwiami a drzwiami…

Wietnam fajny, ale nie zachwycił. Mile zaskoczyli mnie ludzie, odstraszył brud i śmieci. Smak soczystego ananasa, świeżych owoców morza i prawdziwych sajgonek pozostanie na długo, ale dobrze było wrócić. Euforia przyjazdu do Polski trwała tydzień…przyjaźnie, smacznie, domowo, ale tak szaro, zimno i depresyjnie…no i co tu robić? Nie sądziłam, że to jeszcze powiem, ale cieszę się z powrotu do Egiptu, przynajmniej na jakiś czas. Nie znaczy to, że Egipt lepszy jest od Meksyku, czy Azji, absoultnie nie! Ale zmęczyła mnie ta ciągła tułaczka i zmiana „domu” co tydzień. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz rozpakowałam walizkę. Piękne takie życie, ale co za dużo to nie zdrowo…teraz jest czas na pracę, trening i budowanie…cegiełka po cegiełce…

See U in El Gouna!

Reklamy